Co się stało z naszą giełdą…

94
views

Jeszcze 10 lat temu na wielu wizytówkach można było znaleźć zdanie „Spółka notowana na GPW”. Dlaczego dziś giełda nie jest już magnesem, który rozpala i przyciąga?

Ze świecą szukać dziś spółek, które otwarcie i jasno komunikują, że ich celem jest rynek giełdowy. Czasy, gdy mieliśmy 30 debiutów rocznie – niewątpliwie chwilowo, a może i na zawsze, minęły. Ubiegły rok to zaledwie 7 nowych spółek, a w 2019 – przez pierwsze dwa miesiące było ich dwie. Obecnie popularniejszym słowem jest… delisting. W ubiegłym roku bowiem, aż 25 spółek wycofało się z GPW, 2 lata wcześniej było to 20 podmiotów. Zanosi się na 3 rok z rzędu znacznej przewagi wycofań niż debiutów. Trzeba również zauważyć systematyczny spadek obrotów, spadek ogólnej liczby inwestorów krajowych, zagranicznych i indywidualnych.

Giełda nie przyciąga również z uwagi na koszty. Czasy gdy można było „iść na giełdę” po tani kapitał – też już chyba za nami. I być może samo pozyskanie kapitału jest nawet tańsze niż kiedyś, i może nadal najtańsze z dostępnych źródeł finansowania, ale… gwarancji udanej emisji nie ma, a wręcz ostatnie przykłady pokazują, że sam prospekt to zdecydowanie za mało, by szczęśliwie zadebiutować. Ale pisząc o kosztach, spółki obecnie widzą przede wszystkim koszty funkcjonowania na rynku. Koszty osobowe związane ze skomplikowanym i czasochłonnym raportowaniem,  koszty usług obcych, czy to audytorskich, IR, czy complanice, i wreszcie koszty, a w zasadzie potencjalne kary jakie mogą zostać nałożone na spółki czy osoby zarządzające – sięgające nawet kilku mln zł.

Giełda to dziś również transparentność. I co do samego sprawozdania finansowego i jego dostępności chyba wszyscy się już zdążyli przyzwyczaić – to jednak publikowanie wszystkich istotnych informacji, w zasadzie niezwłocznie po ich zaistnieniu, nie jest już przez wszystkich tak łatwe do zaakceptowania. O spółce giełdowej bowiem w zasadzie dziś wiadomo wszystko.

Czy giełda odzyska swój blask? Na pewno w takim kształcie jak ją znamy sprzed 10 lat – na pewno nie. Chyba zresztą nikt tego dziś nie oczekuje. Zapewne też nikt nie oczekuje wieloletniej strategii. Strategii być może i dobrej, ale na lata, nie na dziś. W tym tempie bowiem, za 3 lata ubędzie z rynku kolejnych 70 spółek i być może nie będzie komu jej realizować?

Jak giełda może odzyskać swój blask? Wystarczy kilka małych kroczków.

  1. Docenienie spółek, które już są notowane i absolutnie nie obrażanie się na te, które planują i zrealizują delisting.
  2. Docenienie inwestorów, zarówno tych dużych, jak i tych małych.
  3. Docenienie otoczenia rynkowego, czyli rzeszy osób i instytucji, które często w sposób bezinteresowny, wspierają naszą giełdę.
  4. Promowanie dobrych wzorców w zakresie choćby ładu korporacyjnego, raportowania, relacji inwestorskich czy dobrych praktyk.
  5. Otwartość.

I jedną rzecz można zrobić już dziś. Podobno – „jaka giełda, taki byk”. Kto choć raz był w budynku giełdy i chciał sobie zrobić zdjęcie ze stojącymi tak bykiem (podobno symbolizującym hossę) ten wie, że zasadzie nie jest to możliwe. Dlaczego? Bo najczęściej w tle zdjęcia są… ruchome schody, a dokładnie ich tył.

Piotr Rybicki