środa, 20 września 2017
Text Size

BLOG Piotra Rybickiego

...blog o finansach, giełdzie, sprawozdawczości, nadzorze właścicielskim i... życie pokaże co jeszcze! 

LinkiedIn  Facebook

 

31.12.2016

 

Żegnamy 2016 rok.

 

Nie ulega wątpliwości, że kończący się rok był szalony. Szklana kula by nie pomogła aby przewidzieć rok temu jak on się potoczy. Nieprzewidywalność nie jest jednak dobrą informacją dla biznesu. Bo jaki będzie 2017? Tego oczywiście nie wiemy, ale chcielibyśmy aby choć odrobinkę był przewidywalny... .

 

29.11.2016

 

Mazowieckie zdecydowanym liderem pod względem wielkości, ale dynamiczne są podkarpackie i wielkopolskie. Wyniki przedsiębiorstw niefinansowym za 3 kwartały 2016 roku.

 

Opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny wyniki finansowe przedsiębiorstw[1] za 3 kwartały 2016 roku, w podziale na województwa, potwierdzają wyraźną dominację województwa mazowieckiego. 18,5% polskich firm zostało zlokalizowanych w tym województwie, wygenerowało 31,9% przychodów oraz 31,8% zysku z działalności operacyjnej (EBIT). Jedna firma z województwa mazowieckiego uzyskała średnio ponad 190 mln przychodu, generując ponad 8,8 mln zł zysku EBIT.

Na drugim miejscu znalazło się województwo wielkopolskie, w którym zlokalizowanych jest 11,2% firm, generujących 13,4% przychodów i 13,5% zysku EBIT. Przychody na jedną firmę wyniosły prawie 132 mln zł, a EBIT ponad 6,2 mln. Na trzecim miejscu podium znalazło się województwo śląskie. 12,8% firm wygenerowało 11,8% przychodów oraz 9,4% EBIT. W tym przypadku przychód na jedną firmę to niecałe 102 mln zł.

Liderem pod względem dynamiki jest województwo podkarpackie, które może się pochwalić wzrostem o 10,2% przychodów, a także prawie dwukrotnym zwiększeniem zyskowności. Wśród dużych województw liderem jest województwo wielkopolskie, przyrost przychodów o 9,5%, a także zysku EBIT o ponad 30%.

 


[1] Dane dotyczą podmiotów gospodarczych prowadzących księgi rachunkowe i zobowiązanych do sporządzania co kwartał sprawozdania o przychodach, kosztach i wyniku finansowym - F-01/I-01 (z wyjątkiem podmiotów, których podstawowym rodzajem działalności jest działalność zaklasyfikowana według PKD do sekcji rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo, działalność finansowa i ubezpieczeniowa)

 

25.10.2016

 

Corporate Governance dla inwestorów indywidualnych

Do przeczytania na: https://strefainwestorow.pl/artykuly/20161025/czym-jest-i-po-co-inwestorowi-indywidualnemu-corporate-governance-czyli-lad 

 

24.09.2016

 

Farmacol opuszcza GPW

Farmacol S.A. – jednak z większych firm ze Śląska, jednak z bardziej rozpoznawalnych – najprawdopodobniej opuści rynek kapitałowy. Program delistingu rozpisano wprawdzie na 5 lat, i jak to przy „wyjściu” z giełdy – wcale nie mu się udać – to jednak chyba nikt kto choć trochę zna spółkę nie ma wątpliwości, że dopnie ona „swego”. Jednakże obserwując Farmacol – decyzja taka wydaje się zrozumiała – można było bowiem niejednokrotnie odnieść wrażenie, że giełda spółce „uwiera”.

Nie pozostaje nam nic innego jak dalej obserwować spółkę – obecnie już wiedząc jaki będzie finał.

Więcej na: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Andrzej-Olszewski-wzywa-do-sprzedazy-45-62-proc-akcji-Farmacolu-po-47-5-zl-szt-3590933.html

 

 

19.08.2016

Prognozy, nomen omen, w cenie!

Niewątpliwie każdy z nas z  przyjemnością obserwuje, że coraz więcej spółek publikuje prognozy swoich wyników finansowych. Pamiętam 10 lat temu, tj. lata 2005-2007, gdy większość spółek praktykowała dobry zwyczaj prezentowania swoich planów finansowych. Teraz nazywamy to dobrym zwyczajem – wtedy uznawano to jako standard. Planowano nie tylko najbliższy rok – co oczywiste, ale często 2, 3 a nawet 5 najbliższych lat. Rok 2008 – i światowy kryzys finansowy – w zasadzie z dnia na dzień ograniczył publikację prognoz prawie do zera. I przez kilka ostatnich lat nie było zbyt wielu chętnych do ich pokazywania. Rok 2016 jest pod tym względem inny…

Publikacja prognoz finansowych – z punktu widzenia inwestora, w szczególności indywidulanego – niesie praktyczne same korzyści. Oczywiście pod warunkiem, że publikatorem prognoz jest podmiot co do którego mamy zaufanie – czyli jest dla nas wiarygodny. Publikując prognozy spółka buduje sobie swoistego rodzaju rating w oczach inwestorów. Im dłużej są, i będą one, publikowane, i im trafniejsze – tym korzyści dla inwestora większe.

Warto podkreślić, że – dla spółki – już samo opublikowanie prognoz jest wyzwaniem – i trzeba to docenić. Przede wszystkim opracowana prognoza musi być na tyle wiarygodna – w oczach spółki – aby mogła „ujrzeć światło dzienne”. Po drugie – w przypadku błędnego oszacowania wielkości – spółka będzie zmuszona dokonać jej korekty, co samo w sobie nie jest odbierane pozytywnie. Zdarzają się spółki, które korygowały prognozy… po zakończeniu roku, lub wręcz bezpośrednio przed publikacją rocznych wyników. To zgodne z regulacjami, aczkolwiek chyba nie do końca z oczekiwaniami inwestorów. I wreszcie – po trzecie – prezentacja prognoz daje jasny przekaz, że spółka wie w jakim kierunku zmierza. I jest to kierunek z reguły na plus – bo to właśnie prognozy „pozytywne”, przede wszystkim, a może i tylko, są publikowane. To zresztą chyba jedna z niewielu wad prognoz. Ale z psychologicznymi aspektami inwestowania jeszcze nikt nie wygrał. Dlatego ja też nie próbuję. Z zasady – inwestorzy chcą otrzymać pozytywne informacje.

Dla pełności obrazu należy również dodać, że niektóre spółki, z reguły z uwagi na branżę w której działają, mają znacznie utrudnione możliwości planowania przyszłości, a i tym samym albo sporządzenie przez nich prognozy jest obarczone dużym błędem, albo wymaga dużego, niewspółmiernego, nakładu pracy, lub wręcz nie jest możliwe ich opublikowanie. Nie można im mieć tego za złe.

W tym kontekście niezwykle cieszy coraz większa liczba spółek publikujących prognozy wyników. Oby to był początek powrotu do dobrej tradycji. Osobiście trzymam również kciuki, aby pod koniec roku nie okazało się, że… większość prognoz trzeba korygować. Oby nie!!!!

Mimo przewrotnego tytułu niniejszego felietonu „Prognozy, nomen omen, w cenie!” nie należy go traktować jako rekomendacji konkretnej spółki. Tym bardziej, że prognoza to dopiero początek drogi, musi zostać jeszcze zrealizowana. Niemniej prognozy finansowe mają swoją wartość, o której nie można zapominać.

Tekst ukazał się w Akcjonariuszu nr 3/2016

 

19.07.2016

KNF o sprawozdaniach finansowych spółki Petrolinvest S.A.

Komisja Nadzoru Finansowego ukarała spółkę Petrolinvest S.A. za nierzetelne zaprezentowanie danych w sprawozdniach finansowych. Z uwagi na objętość materiału - dostępny jest po kliknięciu. Tekst godny polecenia wszystkim spółkom giełdowym.   

 

2.07.2016

MAR - już za chwilę wszystko się zmieni...

 

3 lipca 2016 roku wchodzi w życie Rozporządzanie UE nr 596/2014 tzw. MAR - Market Abuse Regulation. Dotyka ona wszystkich spółek giełdowych (rynek podstawowy i NewConnect) i zmienia - w istotny sposób - ich raportowanie bieżące. 

Spółki, ale też i otoczenie rynku kapitałowego, miały ponad 2 lata na dostosowanie się do nowych regulacji. Czasu było dużo, co niestety nie znaczy, że rynek rzeczywiście jest przygotowany na zmiany. Ale jak jest naprawdę przekonamy się już za parę chwil, testem będą pierwsze komunikaty spółek. Być może już chwilę po północy będziemy mogli ocenić w praktyce przepracowany przez spółki czas.

A zatem w oczekiwaniu na MAR... .

 

20.04.2016

KNF na tropie...

Zachęcam do zapoznania się z najnowszym (19.04.2016) komunikatem Komisji Nadzoru Finansowego nt. wypełniania obowiązków informacyjnych. Dość długi materiał, ale warto. Tekst po kliknięciu

 

24.03.2016

Jaki jest Śląsk na tle Polski

Publikacja przez Główny Urząd Statystyczny wyników finansowych polskich przedsiębiorstw za 2015 rok pozwala spojrzeć przekrojowo na to jak wygląda województwo śląskie.

Udział biznesu Śląskiego na tle Polski

Biorąc pod uwagę liczbę przedsiębiorstw województwo śląskie stanowi 12,9% ogółu wszystkich podmiotów. Gdyby spojrzeć na wielkość przychodów udział ten wynosi 11,6% w skali kraju. W stosunku do roku ubiegłego nie nastąpiły istotne zmiany. W 2014 było to odpowiednio 13,3% i 11,5%.

Gdyby wskazać w których branżach jesteśmy powyżej średniej dla Śląska to zdecydowanie prowadzimy w sektorze „górnictwo i wydobycie” z udziałem 32,9% liczby przedsiębiorstw i 49,2% w przychodach. Natomiast branże o niedostatecznej reprezentacji to: „zakwaterowanie i gastronomia” – 9,2%/5,1%, „informacja i komunikacja” – 9,1%/2,3% oraz „edukacja” – brak jakiejkolwiek firmy (w Polsce odnotowano 57 takich podmiotów).

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że dane do GUS dostarczają wybrane firmy, w szczególności podmioty gospodarcze prowadzące księgi rachunkowe i zatrudniających powyżej 10 pracowników (i też nie wszystkie). Takich firm mamy na Śląsku 2.225, a w całej Polsce 17.194. Liderem jest oczywiście województwo mazowieckie – 3.174 podmioty, Śląskie zajmuje 3 miejsce.

Dotacje

Z dobrych informacji jakie można wyczytać z danych statystycznych jest udział dotacji. Otóż w 2015 roku zrealizowaliśmy 19,7% wszystkich krajowych dotacji. W ubiegły roku (2014) uzyskano 11,7% udziału.

Dużo strat

Z informacji „średnich” i „złych” należy odnotować udział zysku netto w skali kraju – to 10,5% (to ta informacja „średnia”), a więc mniej niż udział śląskich przedsiębiorstw, ale w szczególności (i to ta „zła”) udział straty netto – to aż 25% strat z całego kraju! Mamy 63% udziału strat w sektorze „górnictwo i wydobycie”, ale również 40,2% w sektorze „wytwarzanie i zaopatrywanie w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę” oraz 31,2% w sektorze „dostawa wody; gospodarowanie ściekami i odpadami; rekultywacja”. Na pocieszenie można dodać, że w 2014 roku udział straty sektora „górnictwo i wydobycie” wynosił aż 75,6%. Odnotowujemy więc nieznaczną poprawę.

Słaby sektor publiczny

Wyniki finansowe sektora publicznego są słabsze niż sektora prywatnego. Na Śląsku „wygenerowano” aż 56% wszystkich strat sektora publicznego w Polsce. A dokonały tego 180 podmioty na 1358 z całej Polski (udział 13,3%). W ujęciu krajowym sektor publiczny wypada zdecydowanie gorzej niż prywatny. Średnio jednej podmiot z sektora publiczna wygenerował 2,7 mln zł straty, podczas gdy firma z sektora prywatnego 1,7 mln zł. Dla Śląska wielkości te wynoszą odpowiednio 12,5 mln zł oraz 2,4 mln zł.

Wnioski

To tylko wybrane dane i zachęcam do pogłębionej analizy, ale wniosek jaki można postawić wydaje się dość oczywisty: jest dobrze, ale mogłoby być jeszcze lepiej. Bo jest jeszcze dużo do zrobienia! 

 

 

22.03.2016

Lepsze wyniki za 2015 rok

Główny Urząd Statystyczny przedstawił wyniki finansowe przedsiębiorstw niefinansowych za 2015 rok. Dane obejmuję wyniki finansowe ponad 17 tys. podmiotów niefinansowych zatrudniających powyżej 50 osób.  

Tradycyjnie już w połowie marca poznaliśmy skumulowane wyniki polskich przedsiębiorstw niefinansowych za 2015 rok. I są to dobre informacje. Otóż w dwóch podstawowych parametrach – przychody i wynik finansowy – zanotowano ich wzrost.

Precyzyjne ujmując przychody ze sprzedaży wzrosły o 3,2% z 2,44 bln zł do 2,52 bln zł (rok 2013 – 2,39 bln zł), natomiast wynik finansowy netto zwiększył się o 1,5% z poziomu 90,2 mld zł do 91,5 mld zł (rok 2013 – 92,1 mld zł). Jest dobrze!

Za niepokojący (w każdej informacji można odnaleźć coś niepokojącego) może uznać przyrost łącznych strat netto. W 2013 roku było to -18,9 mld zł, w 2014 odnotowano -25,4 mld zł, a w 2015 było to już -28,9 mld zł. Przyrastają oczywiście analogicznie łączne zyski, ale już nie tak wyraźnie. Odpowiednio: +111,0 mld zł, +115,5 mld zł oraz +120,5 mld zł.

Jaki będzie zatem 2016 rok?

Boję się cokolwiek prognozować… Bo najprawdopodobniej zamkniemy go niższymi przychodami i niższym wynikiem finansowym. Ale tego dowiemy się w marcu 2017 roku…. 

 

 

21.03.2016

O radzie nadzorczej...

Na przełomie 2013 i 2014 roku napisałem kilka tekstów nt. praktycznego funcjonowania rad nadzorczych. Oto linki do najciekawszych z nich:

- Odpowiedzialność rady nadzorczej w spółce akcyjnej 

- Oddelegowanie członka rady nadzorczej do zarządu 

- Sukcesja a rada nadzorcza 

- Głosowanie grupami - akcjonariuszu korzystaj z praw 

- Rekomendacje rady nadzorczej 

- Co może rada nadzorcza 

- Rekomendacje w sprawie wypłaty dywidendy 

- Jakie cechy powinien posiadać członek rady nadzorczej 

- Miejsce właściciela w strukturze spółki 

 

17.03.2016

„Lojalny” członek rady nadzorczej

Ostatnie badania pokazują, że najważniejszą cechą członka rady nadzorczej ma być lojalność wobec właściciela. Na dalszych miejscach są faktyczne kompetencje, które wydają się być niezbędne członkom rad nadzorczych, takie jak: doświadczenie, wiedza, umiejętności miękkie. Takie jest postrzeganie rad nadzorczych z poziomu właścicielskiego.

Badania przeprowadzono z trzech perspektyw – zarządów, rad nadzorczych i właścicieli. Dla członków rad nadzorczych najważniejsze jest przestrzeganie przepisów prawa, a także odwaga. Dla zarządów natomiast kluczowe jest całościowe spojrzenie rady nadzorczej na spółkę a także kompetencje w zakresie budowania strategii.

Lojalny czyli jaki?

Zastanawiając się co oznacza lojalność trzeba sobie odpowiedzieć, że nie wyobrażam sobie sytuacji by, szczególnie członek rady nadzorczej, był nielojalny. Słownik wyrazów obcych definiuje lojalność dwojako: „1. postawa charakteryzująca się przestrzeganiem przepisów prawa, zgadzaniem się z działaniami rządu lub władcy państwa. 2. wierność wobec siebie osób połączonych wzajemnym zaufaniem, uczciwość w kontaktach międzyludzkich.” A zatem nielojalny to taki, który gra przeciwko… właśnie komu?

Lojalny wobec właściciela czy wobec spółki?

Dochodzimy do fundamentalnego pytania czy w spółce potrzebny jest członek rady nadzorczej „klakier” – a więc akceptujący „automatycznie” wszystkie pomysły właściciela, czy może niezbędny jest członek rady nadzorczej „odważny” – niebojący się i chcący wyrażać swoje zdanie, nawet gdyby miało ono być krytyczne, lecz zawsze w interesie spółki.

Odpowiedź na to pytanie nie jest taka łatwa.

Odpowiedzialność

By jednak przybliżyć gdzie należy szukać sedna sprawy, niezbędne jest określenie w którym miejscu leży odpowiedzialność członka rady nadzorczej. Obszarów odpowiedniości jest kilka, ale w tym przypadku skupimy się na odpowiedzi na dość proste pytanie – czy członek rady nadzorczej musi stawiać na pierwszy miejscu właściciela czy spółkę? I odpowiedz jest jednoznaczna i oczywista – spółkę! Zadaniem rady nadzorczej jest nadzorowanie spółki, a nie… właściciela.

Ale czy warto o tym rozmawiać?

Fundamentalne jest jednak inne pytanie – czy w ogólne należy rozmawiać o lojalności wobec właściciela? Wskazania właścicieli wskazywałby że tak, aczkolwiek… interes właściciela i interes spółki zawsze powinien być tożsamy. Inna sytuacja prowadzi do schizofrenii, którą można porównać do meczu piłkarskiego gdzie jedna drużyna atakuje równocześnie na dwie bramki.  Drugą drużyna zresztą tak samo. A czasami i pojawia się i trzecia jedenastka… i trzecia bramka…

A zatem – lojalny zawsze, bo nie wyobrażam sobie nielojalnego członka rady nadzorczej, i zawsze lojalny wobec właściciela i spółki. Jeżeli któraś z „lojalności” przeważy – niechybnie doprowadzi to katastrofy.

Ps. Wiedzę praktyczną i teoretyczną można nabyć, ale czy da się „nauczyć” lojalności? 

 

 

23.02.2016

KNF karze!

23 lutego 2016 roku Komisja Nadzoru Finansowego ukarała spółkę Platynowe Inwestycje S.A. za błędy w sprawozdaniach finansowych za 2010, 2011 oraz 2012 rok. Abstrahując od tempa prac – warto, naprawdę warto zapoznać się z całym uzasadnieniem – bardzo pouczające dla wszystkich odpowiedzialnych za sporządzanie sprawozdań finansowych spółek giełdowych (i nie tylko). Z uwagi na długość uzasadnienia KNF – treść komunikatu po kliknięciu

 

17.02.2016

Gdzie jesteś Dyrektorze Finansowy?

Tematem lutowego spotkania Klubu Dyrektorów Finansowych „Dialog”, spotkania w Katowicach, była próba odpowiedzenia sobie na pytanie czy warto – z punktu widzenia samego dyrektora finansowego, ale także z punktu widzenia organizacji, w której on funkcjonuje – czy warto być aktywnym na zewnątrz tj. uczestniczyć w konferencjach lub panelach dyskusyjnych.

Okazuje się, że tylko na samym śląsku możemy mówić o kliku tysiącach osób (2-3 tysiące), które pełnią funkcje kierowniczo-zarządcze w obszarze finansów – czy to członka zarządu ds. finansowych, dyrektora finansów, jego zastępcy czy szefa controllingu, itd.

Dlaczego zatem przy tak licznej grupie finansistów taka mała jest nasza aktywność? Spotkania Klubu Dyrektorów Finansowych „Dialog” odbywają się w Katowicach już 3 lata. Mamy już swoją społeczność, stałych „bywalców”, sympatyków, ale jest to raptem… 30-40 osób? Gdzie pozostali? Gdzie jesteś dyrektorze finansowy!?

Obawiam się niestety, że znam odpowiedź na to pytanie. Chciałbym jednak, aby to co za chwilę napiszę było nieprawdą, chciałbym się mylić! Naprawdę.

Dlaczego dyrektorzy finansowi są nieaktywni?

Otóż w realiach wielu polskich, prywatnych firm dyrektor finansowy nie ma żadnej mocy decyzyjnej. Jest raczej „administratorem finansowym” – nazwanym nieopatrznie „dyrektor finansowy”. Efektem takiego stanu jest faktu, że taki CFO w zasadzie nie dysponuje swoim czasem, nie ma też żadnego budżetu. A zatem – co zapewne jest domeną wielu firm – nie tylko śląskich, zapewne z całej Polski, za wyjątkiem Warszawy – jeżeli chce „wyjść” z firmy – musi to bardzo mocno uzasadnić swojemu szefowi.

Przypomniała mi się teraz rozmowa sprzed ok 2 lat gdy zapytałem mojego znajomego – oczywiście dyrektora finansowego – dużej firmy, gdzie moje wyobrażenie było, iż NA PEWNO ma on dość dużą swobodę – „ile może wydatkować bez zgody szefa”? Usłyszałem odpowiedź która mnie wtedy zaszokowała – „zero”!

Wtedy zrobiło to na mnie wrażenie, dziś obawiam się, że to… standard.

Obym się mylił…

Ps. Kolejne nasze katowickie spotkanie już 9 marca 2016 http://www.businessdialog.pl/events/jak-decydujemy-racjonalnie-intuicyjnie-kiedy-sa-to-trafne-decyzje a pod koniec maja do zobaczenia na śląskiej części Kongresu Dyrektor Finansowych Roku! 

 

Tekst pojawił się również na: http://www.businessdialog.pl/profiles/blogs/gdzie-jeste-dyrektorze-finansowy

 

10.02.2016

W oczekiwaniu na wyniki za IV kwartał 2015 roku

Do 15 lutego 2016 roku spółki notowane na rynku NewConnect muszą opublikować swoje wyniki finansowe za IV kwartał ubiegłego roku. Dość pokaźna próba spółek (420) da nam obraz jaki był nie tylko IV kwartał, ale również i cały rok 2015. Warto zatem śledzić wyniki intersujących nas spółek!

Krótki okres po zakończeniu roku to z jednej strony szybko otrzymane informacje, z drugiej jednak są wersją wstępną wyników finansowych, nieaudytowanych. W praktyce oznacza to, że wersja ostateczna (opublikowana w większości przypadków w okolicach maja 2016) będzie odbiegać od tej, którą poznamy już za kilka dni.

Niestety praktyka poprzednich lat pokazuje, że wyniki wstępne mogą znacznie „rozjeżdżać” się z ostatecznymi – co pokazuje że trzeba mieć ten faktu na uwadze. Nie jest to jednak nic nagannego, spółka mogła uzyskać nowe, istotne informacje ważne dla treści sprawozdania finansowego. Może to też być świadome działanie spółki – nakierowane na wprowadzenie inwestorów w błąd – ale wtedy mówimy już o fałszowaniu danych.

A na koniec przesłanie – parafraza – „nie samym zyskiem żyje człowiek”. Warto o tym pamiętać czytając sprawozdanie finansowe. 

 

1.02.2016

Do końca stycznia…

Nie trzeba było długo czekać. Już 1 lutego znalazła się spółka, która postanowiła uznać, że termin 1 miesiąca na publikację stałych dat przekazywania raportów okresowych w 2016 roku to za mało i zdecydowała – co tam będziemy dbać o otoczenie – 1 lutego też będzie dobrze!

Dlaczego o tym piszę? Niby drobna sprawa, nieistotna. Ale to właśnie z takich drobnych, nieistotnych spraw tworzy się ogólny wizerunek naszej giełdy. Każdy z nas może sobie postawić pytanie – skoro w tak błahej sprawie nie da się dotrzymać terminu – to czy można oczekiwać, że w innych wszystko będzie idealne.

I aby była jasność – to dla osób na co dzień nie interesujących się raportowaniem spółek giełdowych – chodzi o wskazanie 5 (słownie: pięciu) dat w których spółka opublikuje swoje raporty kwartalne, półroczne i roczne. I nie jest to tak naprawdę ostateczne stwierdzenie – każdą z dat można zmienić na nie mniej niż 2 dni przed jej nastąpieniem.

Dlatego moje stanowcze przeciw takim praktykom, zacznijmy szanować inwestorów! 

 

25.01.2016

Pierwsza jaskółka!

Czyli mamy już pierwszy raport kwartalny spółki z NewConnect za IV kwartał 2015 roku.

Spółki z rynku NewConnect mają 45 dni, licząc od zakończenia roku, na opublikowanie raportu kwartalnego za IV kwartał. Raport zawiera dane finansowe za IV kwartał, ale też i narastające za cały rok. Praktyka poprzednich lat pokazuje że są spółki, które nie dotrzymuje tego terminu. Jednakże będąc spółką z NewConnect, zarządy tych spółek, przyjęły na siebie pewne zobowiązania, w tym również zobowiązanie do terminowego raportowania.

W tym roku 45 dzień wypada 14 lutego 2016, a ponieważ w tegoroczne walentynki przypadają w niedzielę to i termin raportowania za IV kwartał 2015 roku jest automatycznie przesunięty na pierwszy dzień roboczy po 45 dniu. Tym bardziej cieszy, że już 24 dnia roku tj. 24 stycznia pojawia się pierwszy raport spółki z NewConnect. Tym bardziej to cieszy, gdyż częstym argumentem za wykorzystaniem maksymalnym danego czasu (45 dni) jest trudność w szybszym sporządzeniu sprawozdania. Warto zatem pochwalić spółkę Doradcy24 S.A. a także wszystkie te spółki, które w najbliższych dniach pokażą swoje dane finansowe – TAK TRZYMAĆ!

Pozwalam sobie w tym miejscu po raz kolejny podnieść mój apel o znaczne skrócenie okresów przekazywania danych finansowych przez spółki zarówno z rynku podstawnego jak i NewConnect. Myślę, że nic by się nie stało, gdyby czas ten wynosił np. 25 dni, no może miesiąc od zakończenia kwartału/półrocza/roku. Wcale to nie muszą być wszystkie informacje, które dziś są przygotowywane (zresztą wiele z nich jest nikomu niepotrzebnych). Kluczowych informacji inwestorzy oczekują szybciej, zdecydowanie szybciej niż po kilku miesiącach. Może kiedyś – w przyszłości – sprawozdawczość będzie nastawiona na inwestorów, nie tylko na wypełnianie tabelek.

I drugi apel – do spółek z NewConnect. Dołóżcie spółki wszelkich starań, aby raport za IV kwartał 2015 (narastający) nie odbiegał istotnie od raportu rocznego! Z szacunku dla tych, którzy czytają Wasze liczby.

Spółkom, które nie czekają na ostatni dzień raportowania – jeszcze raz gratuluję!

Dla zainteresowanych treść raportu na: http://www.bankier.pl/wiadomosc/DORADCY24-Raport-okresowy-za-IV-kwartal-2015-roku-7299271.html

 

23.01.2016

Dobre praktyki są naprawdę ważne

Pierwsze dni obowiązywania Dobrych Praktyk Spółek Notowanych 2016 pokazują, że jedyną naprawdę zainteresowaną tą tematyką grupą są… działy relacji inwestorskich. Najprawdopodobniej nie interesują się dobrymi praktykami ani zarządy, ani rady nadzorcze i zapewne też i są one obce wielu akcjonariuszom. Nie jest to dobra informacja dla samych spółek, ale chyba przede wszystkim nie jest dobra dla naszego rynku.

Giełda Papierów Wartościowych wprowadziła właśnie nową „wersję” Dobrych Praktyk Spółek Notowanych 2016 (DPSN2016). Ich historia sięga 2002 r. Kolejne zmiany przeprowadzono w 2005 i 2008 r. Obecna treść – obowiązująca od 1 stycznia 2016 r. – stanowi zebranie doświadczeń kilkunastu lat ich obowiązywania, ale także jest dostosowana do obecnie panującego otoczenia rynkowego. I powinniśmy się z tego cieszyć, aczkolwiek w wielu miejscach DPSN2016 nie są łatwe w zastosowaniu. Pamiętajmy także, że dobre praktyki skierowane są przede wszystkim do obecnych i przyszłych akcjonariuszy. Nie do spółek.

Analiza dotychczas opublikowanych raportów bieżących z informacją, których DPSN2016 spółki nie stosuje, każą zastanowić się nad podejściem spółek do tego jakże ważnego zagadnienia. Już sam fakt, że w pierwszej dekadzie stycznia tylko kilkadziesiąt spółek poinformowało rynek – jak „u nich” z przestrzeganiem dobrych praktyk – daje naprawdę do myślenia. Zresztą kolejne dni też nie przyniosły wysypu komunikatów. Spółki wstrzymują się z podaniem stosownej informacji – zapewne czekając, „jak zachowają się inni” – lub bez powodu przesuwają w czasie publikację raportu. A „jak zachowają się inni”? Są spółki, u których łatwiej by było wskazać, których DP2016 przestrzegają lub chcą przestrzegać, a nie jak wymaga tego Regulamin Giełdy – zaraportować o ich niestosowaniu.

Niestety mam wrażenie, że obecnie „problem DPSN2016″ spoczywa w całości na pracownikach działów relacji inwestorskich, którzy… muszą określić, czy dana praktyka jest stosowana czy nie, ewentualnie określić, że nie dotyczy spółki i w sytuacji gdy to jest konieczne – opatrzyć komentarzem. I z perspektywy relacji inwestorskich to koniec ich zadania!

Pracownicy działów relacji inwestorskich w zasadzie nie podchodzą merytorycznie do DP2016. Albowiem nie w ich kompetencjach jest np. decyzja, czy media mogą uczestniczyć w zgromadzeniu, jaka i czy będzie polityka w zakresie wynagrodzeń, a także jakie treści będą, lub nie, publikowane w rocznych sprawozdaniach finansowych. To kompetencja zarządu! A zatem – bez zaangażowania członków zarządu, tj. przemyślenia, jak ma spółka (chociaż lepiej napisać – „jak ma zarząd”) zachowywać się w konkretnych sytuacjach – nie jest możliwe, aby raport o niestosowaniu Dobrych Praktyk Spółek Notowanych 2016 miał jakąkolwiek wartość dla jego odbiorców. I nawet gdyby dział relacji inwestorskich starał się najbardziej, jak tylko potrafi, sam niewiele może zrobić.

Analiza dotychczas opublikowanych raportów bieżących nie nastraja optymistycznie. Momentami jest wręcz dramatycznie. To nie jest konkurs – kto więcej nie stosuje DPSN2016! Zasadą powinno być, że spółka stosuje każdą DPSN2016, a tylko w nielicznych przypadkach, ale to naprawdę uzasadnionych, odstępuje od jej stosowania. Dlatego też nie potrafię zrozumieć, dlaczego znalazły się spółki, które… nie chcą publikować na stronie internetowej kalendarza inwestora, czy zbiorczych danych finansowych, czy wręcz nie chcą przekazywać danych do osoby odpowiedzialnej za kontakty z inwestorami! Spółki (zarządy?) wielokrotnie odwołują się do tego, że nie mają wpływu na decyzje akcjonariuszy czy członków rad nadzorczych, ale to przecież zadanie spółki (zarządu), by kreować dobre praktyki i pokazywać wszystkim organom spółki, że są one ważne.

Znalazło się również zakwestionowanie zasadności stosowania jednej z zasad! O tyle to może być dziwne, że przecież dobre praktyki znamy od 2002 r. i takie dyskusje są chyba za nami…

Dlatego zgłaszam apel do zarządów spółek giełdowych – Dobre Praktyki Spółek Notowanych 2016 są naprawdę ważne! Czas istotnie wspomóc swój dział relacji inwestorskich! Ale przede wszystkim pokazać wszystkim dookoła, że status spółki giełdowej do czegoś zobowiązuje!

Tekst ukazał się w Gazecie Giełdy PARKIET w dniu 23.01.2016

 

13.01.2016

Jaki będziesz kochany 2016 roku?

Minęło już kilkanaście dni nowego roku (dokładnie 3,51% roku* – w końcu kocham liczby!), a my zapewne nadal zastanawiamy się jaki on będzie?

Optymiści odpowiedzą zapewne – „lepszy”, pesymiści – „gorszy”, a realiści – „to zależy”. Jednak to czego ekonomiści nie lubią, a wręcz nienawidzą – to duża zmienność. Zmienność stanu obecnego. Duża zmienność przekłada się bowiem na zwiększenie ryzyka i niepewności, i w konsekwencji prognozowanie jest bardzo utrudnione. Dlatego można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem (sic!), że większość prognoz na 2016 rok się nie sprawdzi – tak jak to zresztą miało miejsce w 2015 roku. I nic w tym nadzwyczajnego.

Obawiam się także, że czasy spokojnej tj. przewidywalnej gospodarki minęły. Nie oznacza to żadnej rewolucji, ale fakt, że większość procesów biznesowych uległo wyraźnemu skróceniu i to w sposób trwały. A i tym samym prognozowanie w tak długiej perspektywie jak rok (ale to brzmi!) –  prognozowanie oparte na realnych przesłankach – wydaje się niezwykle trudne i chyba momentami… niemożliwe.

Nie znaczy to oczywiście, że nie należy prognozować. Ale niestety do planów należy przyjąć większe możliwe odchylenia i to zarówno te dodatnie, jak i ujemne. I jeszcze dokładniej trzeba wszystko analizować. Paradoks – trzeba poświęcić więcej czasu, co niestety nie przekłada się na efekty prac.

Postawienie dziś świadomej prognozy, czy to kursu EURO, czy WIGu-20 – ich wielkości na koniec roku to naprawdę sudoku z pięcioma gwiazdkami. Jednakże najważniejsze jest to, że ewentualny korytarz w jakim będziemy się poruszać wyznaczając prognozę znacznie się poszerzył.

Gdybym jednak pokusił się o zaprognozowanie dwóch mi osobiście bardzo bliskich parametrów to obstawiam, że w lutym 2017 roku (wtedy poznamy te dane) okaże się, że w firmach jest mniej zysku niż w 2016, przy równoczesnym zwiększeniu stanu gotówki na ich kontach. Sprawdzę się za rok!

*na dzień 13 stycznia 2016 roku. Jeden dzień to w przybliżeniu 0,27% roku. 2016 r. jest rokiem przestępnym.

Tekst ukazał się również na: http://dyskusja.biz/biznes/51046-51046

  

11.01.2016

Czy w firmie potrzebny jest finansista???

To trochę rozpaczliwe pytanie pojawiło się w mojej głowie po przeczytaniu raportu bieżącego jednej z największych w Polsce spółek giełdowych. Otóż odwołano Wiceprezesa Zarządu ds. Ekonomiczno-Finansowych… jednocześnie powierzając jego (w tym przypadku – jej) dotychczasowe zadania Prezesowi Zarządu i Dyrektorowi Departamentu Zarządzania Finansami.

By nie było wątpliwości – nie jest moim celem ocena zasadności zmian w spółce – nie znam ani powodów odwołania, ani organizacji pracy i podziału kompetencji między działami. To jakie zmiany zachodzą w spółce i czy są zasadne – najlepiej wie najlepiej sama spółka i/lub jej właściciele.

Ale skoro w tak dużym podmiocie zrezygnowano z funkcji członka (wiceprezesa) zarządu ds. Ekonomiczno-Finansowych – to może – postawione w tytule pytanie – „czy w firmie potrzebny jest finansista?” – jest jak najbardziej zasadne? Może finansista – taki jakiego wielu z nas sobie wyobraża – człowiek od liczb – odchodzi do lamusa? Ale nie chodzi mi tylko o przeobrażenia jakich doświadczają finansiści w ostatnich latach – od księgowego do stratega, lecz o sam fakt czy finansista jest potrzebny w firmie!

I wiem, że ten wpis przeczytają przede wszystkim dyrektorzy finansowy – obecni i byli – tym bardziej moje pytanie wydaje się przerażające. Będziemy niepotrzebni?

Oczywiście jako finansista znajdę tysiące argumentów za „bytnością” finansisty w firmie – zarówno też dużej firmy, jak i średniej i małej. I każdy z nas też zapewne ma cały wachlarz argumentów „za”. Niestety nie wiem czy podobne zdanie mają… ❶ inni członkowie zarządu, ❷ właściciele/akcjonariusze, ❸ pracownicy. I aż się boję szukać odpowiedzi…

Dla zainteresowanych pełna treść komunikatu dostępna jest tutaj: http://www.bankier.pl/wiadomosc/TAURON-POLSKA-ENERGIA-S-A-Zmiana-w-skladzie-Zarzadu-TAURON-Polska-Energia-S-A-7293873.html

Tekst ukazał się również na http://www.businessdialog.pl/profiles/blogs/czy-w-firmie-potrzebny-jest-finansista

 

7.01.2016 

Odwołani z mocy ustawy

czyli dylemat – „jestem, czy nie jestem” członkiem rady nadzorczej?

Opublikowana właśnie „mała ustawa medialna”, tj. zmiana ustawy o radiofonii i telewizji http://dziennikustaw.gov.pl/DU/2016/25, wprowadziła bardzo ciekawy kazus prawny. Powstaje bowiem pytanie, czy członkowie rady nadzorczej (ale też i zarządu) Telewizji Polskiej S.A. i Polskiego Radia S.A. są czy nie są nadal członkami organów. 

Na wstępnie zaznaczam, że niniejszy wpis nie jest oceną sytuacji politycznej – ważniejszy jest dla mnie skutek jaki wywołują decyzje. A mała ustawa medialna – moim zdaniem – wprowadza nowe, ciekawe rozwiązania prawne. Nie jestem jednak prawnikiem, a zatem moje rozważania proszę traktować jako wstęp do dyskusji.

Sytuacja jest bowiem o tyle ciekawa, że mocą (ważniejszej?) ustawy odwołano dotychczasowych członków rady nadzorczej (i zarządu), którzy wcześniej zostali powołani na mocy innej ustawy (tj. Kodeksu Spółek Handlowych). O ile mi wiadomo to jeden z nielicznych, jak nie pierwszy taki przypadek. Co decyduje zatem o „ważniejszości” ustaw w przypadku zbiegu przepisów?

Prawna sytuacja rady nadzorczej jest z gruntu rzeczy inna niż zarządu, choćby z faktu, że członkom rady nadzorczej nie przysługuje odprawa, nie mają zakazu konkurencji po ich odwołaniu i najczęściej nie są też pracownikami spółki. Nie można zatem rozpatrywać tych dwóch stanów prawnych łącznie.

Warto jednak dokładnie przyjrzeć się jakie następują zmiany. Otóż – zgodnie z art. 2, ust. 1 nowelizacji: „Z dniem wejścia w życie niniejszej ustawy ulegają skróceniu kadencje oraz wygasają mandaty dotychczasowych członków zarządów i rad nadzorczych spółek >Telewizja Polska – Spółka AkcyjnaPolskie Radio – Spółka Akcyjna<, z zastrzeżeniem ust. 2”. Natomiast ustęp 2 brzmi: „Zarząd spółki, o której mowa w ust. 1, działa w dotychczasowym składzie do czasu powołania zarządu spółki na podstawie przepisów ustawy zmienianej w art. 1 w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, nie może jednak bez zgody ministra właściwego do spraw Skarbu Państwa dokonywać czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu ani czynności z zakresu prawa pracy, z których wynikałyby dla spółki nowe zobowiązania”. Ważny może być również art. 4: „Ustawa wchodzi w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia, a traci swą moc z dniem 30 czerwca 2016 r.”

Można zatem przyjąć, że przepis wszedł w życie na (około) 6 miesięcy. W tym czasie „minister właściwy do spraw Skarbu Państw” może powołać i odwołać członków rady nadzorczej i zarządu (w tym prezesa) – co wynika ze zmienionego art. 27 ustawy o radiofonii i telewizji. Jak należy zapewne rozumieć dotychczasowa rada nadzorcza (członek rady nadzorczej) i zarząd (członek zarządu) pełni swoją funkcję do czasu powołania „nowego” członka organu.

Nasuwają się oczywiste pytania – proszę je jednak traktować tylko jako kazus prawny:

- w którym faktycznie momencie członek rady nadzorczej (zarządu) przestaje pełnić swoją funkcję?

- który członek rady nadzorczej (zarządu) musi zostać powołany (jeden, wszyscy, konkretny), aby dotychczasowy członek przestał „działać”?

- co w przypadku gdy do 30 czerwca 2016 roku nie zmieni się skład organu?

To zapewne tylko nieliczne wątpliwości, które najprawdopodobniej nie wystąpią w praktyce (wystarczy bowiem zmienić wszystkie osoby w dniu wejścia w życie ustawy), jednakże przypadek ten może być ciekawym ćwiczeniem dla wszystkich prawników stosowania ładu korporacyjnego w praktyce. 

 

1.01.2016

21 lat… ustawy o rachunkowości,

czyli kilka słów, wydawać by się mogło, o nieważnym jubileuszu.

1 stycznia 1995 roku weszła w życie ustawa o rachunkowości. Właśnie zatem mija 21 lat jej obowiązywania. Jest to powód do chwały, ale też i do zadumy nad tym czy ustawa jest przepisem dojrzałym, nowoczesnym i użytecznym. I właśnie o tym kilka słów poniżej.

Ustawa o rachunkowości – czyli co?

Dla niewtajemniczonych – ustawa o rachunkowości – jest przepisem na podstawie, którego spółki sporządzają swoje roczne sprawozdania finansowe. Sama ustawa określa nie tylko wygląd sprawozdania, czyli jego elementy składowe, ale także sposób dojścia do wielkości tam prezentowanych. Jest zatem swego rodzaju przewodnikiem po sprawozdaniu finansowym.

Niestety – co piszę ze smutkiem – ustawa o rachunkowości jest przepisem dość powszechnie lekceważonym. Przykładów na to jest wiele – prawie nikt nie ustala „okresu ekonomicznej użyteczności” dla środków trwałych (stosując powszechnie stawki podatkowe); sprawozdania z działalności jednostki potrafią liczyć 2-3 strony, a nawet kilka linijek tekstu; a uśmiech na twarzy wielu osób pojawia się gdy usłyszą o rachunkowości kreatywnej – sugerującej, czy na pewno dane w sprawozdaniach są wiarygodne. A przekładów jest znacznie więcej. Z drugiej strony wierzymy, że gdy w firmie jest zysk to jest w niej dobrze…

Tysiące nowelizacji, a jednak…

W ciągu ostatnich 21 lat ustawa o rachunkowości doczekała się prawie 70 nowelizacji, jak również 3-krotnie pojawił się jej tekst jednolity. Efektem tych zmian jest dość pokrętna numeracja, gdzie mamy 11 rozdziałów (od 1 do 11), ale także rozdziały 4a, 6a i 8a. W ustawie jest 86 artykułów, ale także dodatkowo rozdziały 4a, 11a, 28a, 28b, 34a-d, 35a-d, 36a, 44a-d, 48a-b, 49a, 63a-j, 70a, prawie w całości uchylone 76a-i, a także załączniki nr 4 i 5. Ilość nowelizacji, ale przede wszystkim publikacja tekstów jednolitych (w 2002, 2009 i 2013) mogła by sugerować, że mamy do czynienia z przepisem nowoczesnym, a przede wszystkim dostosowanym do potrzeb ówczesnych odbiorców. Niestety nic bardziej mylnego.

Czego oczekujemy pod sprawozdaniu finansowym?

Mimo wielu nowelizacji, koncepcja sprawozdania finansowego „wymyślona” w połowie lat 90-tych nadal obowiązuje. Spojrzałem do tekstu pierwotnego ustawy – z 1994 roku – a szczególnie na załącznik nr 1 do ustawy w którym znajduje się zakres informacji prezentowanych w sprawozdaniu finansowym i… zachęcam do samodzielnej analizy - tekst pierwotny po kliknięciu http://dokumenty.rcl.gov.pl/D1994121059101.pdf

Niestety koncepcje, iż sprawozdanie skupia się na:

- danych historycznych, w zasadzie niewiele poruszając kwestii przeszłości firm;

- prezentacji przede wszystkim majątku, w zasadzie pomijając tzw. kapitał intelektualny;

- a także na długim czasie w jakim może zostać sporządzone i zatwierdzone;

całkowicie odstają od dzisiejszych oczekiwań.

Obecnie – oczekiwania osób, które „czytają” sprawozdania finansowe, sporządzone na podstawie ustawy o rachunkowości, są zdeterminowane przede wszystkim:

- specyfiką firm – coraz mniej firm ma biznes oparty na technologiach wirtualnych, co wymusza poszukiwanie innych, niż majątkowe, informacji o ich działalności;

- specyfiką biznesu – coraz więcej firm tworzy formalne i nieformalne grupy kapitałowe, a w konsekwencji rozpatrywanie ich działalności osobno mija się w zasadzie z celem;

- koniecznością podjęcia decyzji „dziś” – a nie za kilka miesięcy, gdy dane są zaprezentowane;

to całkowicie burzy przyjęte kiedyś założenia!!!

Zmiany?

Nie ma złudzeń, że wprowadzanie zmian w raportowaniu to proces długi i trudny, a na dziś wydawać by się mogło niewykonalny. Mam tez świadomość, że moje „błaganie o zmiany” to raczej pobożne życzenia – niż kierunek w którym zmierzają obecnie przepisy.

Są jednak światełka w tunelu, gdyż coraz więcej osób i organizacji – zarówno polskich, ale także międzynarodowych – zauważa niską użyteczność sprawozdań finansowych liczących po 200 stron, w których opisano wszystkie „ważne” informacje, ale użyteczność ich dla użytkownika jest niewielka. Po co komu szczegółowo wiedzieć o tym jakie były wydatki na zakup wyposażenia (krzeseł, itp.) podczas, gdy trudno doszukać się tak dokładnych opisów inwestycji poczynionych przez firmę.

Oczywiście trzymam kciuki, gdyż obszarów do zmian jest naprawdę wiele. Nie sposób ich tutaj oczywiście wszystkich opisać, co nie znaczy że ich nie ma!

  

28.12.2015 

Do rezygnacji wystąp! 

Czyli co się zmieni w odpowiedzialności członków zarządu i członków rad nadzorczych spółek giełdowych

Próba jednoznacznego zrozumienia jakiego rodzaju odpowiedzialności i sankcjom oraz od kiedy będą podlegać członkowie zarządów i rad nadzorczych spółek giełdowych, a także których dokładnie spółek będzie to dotyczyło, wcale nie jest łatwa. Długie vacatio legis, konieczność implementacji części przepisów UE do warunków lokalnych, a także ich skomplikowanie – nie ułatwiają sprawy. Ale nie o warunkach formalnych, lecz o ewentualnych sankcjach dla członków rad zarządu i rad nadzorczych stanowić będzie niniejsza publikacja.

MAR, MAD, Transparency II

Zmian jest dużo, a patrząc na ich skalę – bardzo dużo. Nie ułatwia to ich analizy i wdrożenia w życie, jednakże nie jest to główna bolączka zarządów i rad nadzorczych (o to martwią się już ich działy relacji inwestorskich). Najwięcej obaw rodzi bowiem wysokość potencjalnych sankcji finansowych dla członków organów. Dotychczasowe maksymalne 100 tys. zł dla członka zarządu i brak sankcji dla członka rady nadzorczej pójdą niestety w niepamięć.

Zrozumienie całości problemu wymaga zapoznanie się z trzema aktami UE:

*ƒ MAR (Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie nadużyć na rynku oraz uchylające dyrektywę 2003/6/WE Parlamentu Europejskiego i Rady i dyrektywy Komisji 2003/124/WE, 2003/125/WE i 2004/72/WE),

*ƒ MAD (Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2014/57/UE z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie sankcji karnych za nadużycia na rynku),

*ƒ Transparency II (Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/50/UE z dnia 22 października 2013 r.).

To ponad 100 stron ważnych przepisów, być może z perspektywy zarządów i rad nadzorczych nawet bardzo ważnych. Dlatego pozwoliłem sobie wybrać z nich tylko „wisienkę” – czyli sankcje finansowe!

Co musi wiedzieć członek zarządu i członek rady nadzorczej?

Maksymalna kara dla członka zarządu, jak również dla członka rady nadzorczej oraz spółki z rynku NewConnect wyniesie 1 mln euro. Znany jest również termin wejścia w życie tegoż przepisu – 3 lipca 2016 r. Potencjalna sankcja dotyczy generalnie sytuacji naruszenie wymogów w zakresie podawania informacji do wiadomości publicznej.

Trochę bardziej skomplikowana jest sprawa sankcji dla członków zarządu i rad nadzorczych spółek z rynku regulowanego. Ich również obowiązują powyższe regulacje (a więc – 3 lipca 2016 i 1 mln euro), jednakże bardziej surowe są wytyczne Transparency II – tutaj bowiem mowa jest o maksymalnej karze do 2 mln euro. Przepisy dyrektywy weszły w UE w życie 26 listopada 2015 r., za wyjątkiem Polski, gdyż nie ukazała się jeszcze krajowa implementacja przepisu. Jej najnowszy projekt datowany jest na 1 grudnia 2015 (projekt ustawy – o zmianie ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych oraz niektórych innych ustaw – Druk nr 70).

8 mln zł sankcji!

Nasz ustawodawca – mając do wyboru maksymalną sankcję do 2 mln euro – skorzystał z tego prawa i wybrał 8 mln zł. Według projektu zmian w „ustawie o ofercie” maksymalna kara administracyjna nałożona na członka zarządu lub członka rady nadzorczej może wynieść 8 mln zł.

Trudno dziś powiedzieć, jak będzie w praktyce wyglądała odpowiedzialność. Dzisiejsze kary dla członków zarządu oscylują wokół maksymalnej kwoty, lecz obecnie nie jest ona wysoka – 100 tys. zł. Patrząc na realia, bardzo prawdopodobne, że rzeczywista praktyka wykształci się niestety dopiero w 2020 roku.

Masowe rezygnacje?

Duża niepewność interpretacyjna, ale przede wszystkim bardzo wysokie potencjalne sankcje (i to kary administracyjne) z tytułu pełnienia funkcji członka zarządu czy też członka rady nadzorczej, mogą spowodować dość niebezpieczną sytuację – masowe rezygnacje, w szczególności członków rad nadzorczych. Trudno bowiem zestawić wynagrodzenie członka rady nadzorczej w wysokości np. 1 zł miesięcznie z potencjalną sankcją w wysokości 8 mln zł. Argumentów przemawiających na korzyść zasiadania w takiej radzie w zasadzie nie ma.

Być może trochę lepiej będzie w przypadku członków zarządu, których wynagrodzenia mogą rekompensować wyższe ryzyko.

Tekst ukazał się w nr 5/2015 Akcjonariusza (link do czasopisma)