środa, 20 września 2017
Text Size

Z nadzieją o... komitetach audytu

Z nadzieją o… komitetach audytu

Pamiętam rok 2009, gdy w ustawie o biegłych rewidentach po raz pierwszy w polskiej regulacji pojawiły się zapisy powołujące do życia komitety audytu w jednostkach zainteresowania publicznego – spółkach giełdowych. Wprawdzie fragment dotyczący komitetów dało się wydrukować na jednej kartce papieru, ale pamiętam – tzw. rynek odebrał pojawienie się słynnego już dziś art. 86 ustawy o biegłych rewidentach bardzo entuzjastycznie. Pojawiały się zdania o nadchodzącej profesjonalizacji rad nadzorczych, o nowych niezbędnych kompetencjach ich członków itd. Życie jednak dość szybko zweryfikowało ówczesny optymizm, a dokładnie uczynił to art. 86, ust. 3 niniejszej ustawy, który mówi, że w przypadku minimalnej wymaganej liczby członków rady nadzorczej można powierzyć zadania komitetu audytu… samej radzie nadzorczej. I spółki postanowiły oczywiście skorzystać z takiego prezentu.

Zadań komitetu audytu nie wykona już… prawnik zatrudniony w spółce.

W 2016 r., w przededniu wejścia w życie nowych wytycznych funkcjonowania komitetów audytu w spółkach zainteresowania publicznego, jesteśmy, niestety, w tym samym miejscu. Oczywiście nie wszystkie spółki mogły ograniczyć swoje rady nadzorcze do minimum, niektórzy, szczególnie zagraniczni, właściciele faktycznie chcieli powołać komitety audytu, ale ich działalność, poza szczątkowymi informacjami, jakie pokazują w swoich sprawozdaniach, ma charakter raczej niejawny, może nawet czasami konspiracyjny. Nie jest to w żadnej mierze zarzut – na takie działanie pozwalają przepisy. Jeżeli dodamy do tego fakt, że tylko w kilkudziesięciu spółkach jest formalnie wyodrębniony komitet audytu – znowu nasze oczekiwania, że to właśnie teraz, od 2016 r., rady nadzorcze zostaną docenione i będziemy mieli profesjonalny nadzór – nasze oczekiwanie jest olbrzymie!

I bardzo chciałabym, aby tak się stało…

Niewątpliwie ten rok będzie rokiem prawdy o postrzeganiu rad nadzorczych. Przede wszystkim przez akcjonariuszy i same spółki, ale także przez całe otoczenie rynku kapitałowego, począwszy od samej giełdy, a skończywszy na Komisji Nadzoru Finansowego. Owym testem będzie… 250 tys. zł możliwej kary administracyjnej dla spółki, członków rady nadzorczej lub członków komitetu audytu za naruszenia przepisów dotyczących funkcjonowania komitetów audytu, a także wyboru i współpracy z biegłym rewidentem. Jak w praktyce zadziała owe 250 tys. zł… Ale to nie koniec. Faktycznym wyzwaniem może być również konieczność realnej współpracy z biegłym, zarówno w obszarze merytorycznym – zgłaszanych przez niego uwag, jak i spotkań i dyskusji na temat sprawozdawczości. Zadań komitetu audytu nie wykona już… prawnik zatrudniony w spółce. Pułapek nowelizacji ustawy jest zresztą więcej, o części z nich zapewne dowiemy się dopiero w praktyce, po wejściu przepisów w życie.

Komitety audytu – w nowej formule – będą miały najprawdopodobniej czas do listopada lub grudnia bieżącego roku na dostosowanie się do nowej rzeczywistości. Czasu jest i dużo, i mało, bo pierwszy prawdziwy test rady nadzorcze przejdą już 3 lipca. Zobaczymy wtedy, czy wielomiesięczny czas, jakim dysponowano, czas na przygotowanie się do MAR, pozwolił się rzeczywiście do zmian przygotować. I co o tym wszystkim sądzą członkowie rad nadzorczych…

Dlatego trzymam kciuki i naprawdę jestem optymistą! Komitety audytu muszą działać!

 

Parkiet, 6.05.2016