Rady nadzorcze spółek komunalnych do likwidacji!

104
views

Piotr Rybicki

Rady nadzorcze w spółkach komunalnych od lat budzą kontrowersje. W teorii mają pełnić funkcję kontrolną, dbać o interes właściciela – czyli mieszkańców reprezentowanych przez samorząd – oraz nadzorować działalność zarządów. W praktyce jednak często stają się kosztownym i mało efektywnym elementem systemu zarządzania. Dlatego warto rozważyć likwidację rad nadzorczych w spółkach komunalnych lub znaczące ograniczenie ich roli.

Pierwszym argumentem jest wysoki koszt funkcjonowania rad nadzorczych, które w skali roku mogą sięgać dziesiątek, a nawet setek tysięcy złotych. Wynika to często z nieracjonalnie dużej liczby członków tego organu. Podczas gdy w większości przypadków wystarczająca by była minimalna (3-osobaowa) obsada – są i spółki komunalne z 10-osobowymi radami. W sytuacji rosnących kosztów usług komunalnych utrzymywanie dodatkowego (nieracjonalnego) szczebla administracyjnego wydaje się trudne do uzasadnienia. Może warto wrócić do społecznych rad nadzorczych? 

Drugim argumentem jest ograniczona skuteczność nadzoru. W wielu przypadkach rady nadzorcze zatwierdzają decyzje zarządów bez głębszej analizy, a ich działalność sprowadza się do formalnego wypełniania obowiązków ustawowych. Liczne przypadki problemów pokazują, że obecność rady nadzorczej nie gwarantuje skutecznej kontroli.

Kolejną kwestią jest upolitycznienie rad nadzorczych. Stanowiska w tych organach często traktowane są jako forma nagrody dla osób związanych z lokalnymi środowiskami politycznymi. Zamiast ekspertów, w radach zasiadają osoby rekomendowane przez partie polityczne lub grupy interesu. Powoduje to ryzyko konfliktu interesów i osłabia niezależność nadzoru.

Zwolennicy utrzymania rad nadzorczych wskazują, że są one elementem ładu korporacyjnego i stanowią zabezpieczenie przed nadużyciami zarządów. Jednak w przypadku spółek komunalnych właściciel jest jeden – samorząd. To właśnie organy samorządowe powinny ponosić pełną odpowiedzialność za nadzór nad majątkiem publicznym, bez tworzenia dodatkowych struktur pośrednich.

Likwidacja rad nadzorczych mogłaby przynieść oszczędności, uprościć procesy decyzyjne oraz zwiększyć odpowiedzialność zarządów i władz samorządowych za wyniki spółek. W miejsce rad nadzorczych można byłoby wzmocnić profesjonalny audyt wewnętrzny oraz regularne kontrole zewnętrzne, które często są skuteczniejsze niż kolegialne organy nadzorcze.

W czasach poszukiwania oszczędności w sektorze publicznym warto zadać pytanie, czy rady nadzorcze w spółkach komunalnych rzeczywiście przynoszą wartość dodaną, czy też stanowią kosztowny relikt modelu zarządzania, który nie odpowiada współczesnym potrzebom samorządów i mieszkańców.

Tylko czy likwidacja rad nadzorczych rzeczywiście coś zmieni? Problemem nie jest przecież sam sposób wynagradzania członków rad, lecz pokusa czerpania korzyści z publicznych stanowisk i traktowania ich jako formy politycznej lub towarzyskiej gratyfikacji. Jeśli nie będzie rad nadzorczych, mogą pojawić się inne stanowiska, zespoły doradcze, pełnomocnicy czy eksperci. Historia pokazuje, że tam, gdzie istnieje możliwość obsadzenia dodatkowych funkcji, zawsze znajdą się chętni do ich tworzenia.

Dlatego prawdziwym wyzwaniem nie jest sama likwidacja rad nadzorczych, ale stworzenie systemu, w którym o powołaniach decydują kompetencje, a nie znajomości, a każda złotówka wydawana z pieniędzy publicznych podlega rzeczywistej kontroli. Bo znając polską kreatywność, jeśli nie tędy, to znajdzie się inna droga. I właśnie dlatego sama zmiana szyldu nie wystarczy – potrzebna jest zmiana podejścia do zarządzania majątkiem publicznym.

Nie zmienia to faktu, że pozostaję przy swojej pierwotnej tezie – rady nadzorcze spółek komunalnych należy zlikwidować!