Jak w dobie AI starzy wyjadacze znów mają głos

136
views

Mówią nam dziś, że przyszłość należy do algorytmów. Że sztuczna inteligencja policzy szybciej, przewidzi lepiej i nie popełni „ludzkich” błędów. Że wystarczy wdrożyć odpowiedni model, podpiąć hurtownię danych i można spokojnie odsunąć na bok tych, którzy „pamiętają Excela bez chmury”. W tej opowieści doświadczenie brzmi jak relikt, a siwe włosy jak koszt stały, który należałoby zredukować.

Problem w tym, że to bajka. Bardzo nowoczesna, świetnie sprzedająca się bajka – ale jednak bajka.

AI nie rozumie kontekstu. Nie zna wstydu po źle zamkniętym miesiącu, nie pamięta rozmowy z audytorem, który jednym zdaniem potrafił wywrócić cały model finansowy. Nie ma intuicji wyostrzonej przez kryzysy, restrukturyzacje, zmiany przepisów pisanych w nocy i interpretowanych rano. AI liczy. Człowiek – zwłaszcza ten z doświadczeniem – rozumie, co te liczby znaczą i kiedy im nie ufać.

Paradoks naszych czasów polega na tym, że im więcej technologii, tym bardziej kluczowe stają się kompetencje „analogowe”: odpowiedzialność, odwaga decyzyjna, umiejętność powiedzenia „stop” zarządowi, gdy prezentacja wygląda zbyt dobrze, by była prawdziwa. AI nie weźmie odpowiedzialności za decyzję. AI nie stanie przed radą nadzorczą. AI nie podpisze się pod sprawozdaniem finansowym ani nie poniesie konsekwencji, gdy rzeczywistość brutalnie zweryfikuje prognozy.

Widzimy dziś modę na młodość w wersji turbo: szybciej, taniej, bardziej cyfrowo. CFO bywa sprowadzany do roli „operatora dashboardów”, strażnika KPI i integratora systemów. Tylko że prawdziwa rola finansów nigdy nie polegała na obsłudze narzędzi. Polegała – i nadal polega – na interpretacji ryzyka, ochronie długoterminowej wartości i zadawaniu niewygodnych pytań, zanim zrobi to rynek.

Doświadczenie nie jest przeciwieństwem innowacji. Jest jej bezpiecznikiem. To ono pozwala odróżnić realną transformację od slajdowej iluzji. To ono podpowiada, że „tak się jeszcze nigdy nie robiło” bywa czasem nie objawem zacofania, lecz pamięcią o tym, dlaczego się tak nie robiło. AI nie ma pamięci instytucjonalnej. Ma dane. A dane bez doświadczenia potrafią prowadzić bardzo konsekwentnie… w złym kierunku.

Dlatego tak bardzo razi mnie narracja, że wraz z rozwojem AI doświadczeni profesjonaliści powinni zrobić krok w tył. Wręcz przeciwnie – to właśnie teraz ich rola staje się kluczowa. Ktoś musi łączyć technologię z realnym biznesem, modele z rzeczywistością, optymalizację z odpowiedzialnością. Ktoś musi umieć powiedzieć: „To się matematycznie zgadza, ale biznesowo nie ma sensu”.

I tu dochodzę do puenty osobistej. Po latach pracy w różnych rolach, projektach, komisjach, zespołach i „inicjatywach strategicznych” zdecydowałem się wykorzystać cały ten bagaż wiedzy i doświadczeń. Nie po to, by konkurować z AI, ale by ją osadzić w rzeczywistości. Dlatego wracam – świadomie i z pełnym przekonaniem – do roli CFO. Jestem otwarty na nowe propozycje!

Bo w epoce sztucznej inteligencji prawdziwie deficytowym zasobem nie jest technologia. Jest dojrzała odpowiedzialność za decyzje finansowe. A tej nadal nie da się zautomatyzować.

Piotr Rybicki