Ważna współpraca rad z biegłymi – Piotr Rybicki na łamach dziennika „Rzeczpospolita”

505
views

Od kilku lat dobre wzorce prezentują komitety audytu w spółkach giełdowych, a dodatkowo od ubiegłego roku ta współpraca jest obowiązkowa na mocy zmian w kodeksie spółek handlowych. Jak sytuacja wygląda w praktyce?

Źródło: https://www.rp.pl/finanse/art38409031-wazna-wspolpraca-rad-z-bieglymi

Autor: Katarzyna Kucharczyk

Tegoroczne sprawozdania finansowe i czas ich zatwierdzania to tak naprawdę pierwszy rok powszechnej współpracy rad nadzorczych z audytorami.

– W rozmowach zarówno z audytorami, jak i radami nadzorczymi dostrzegam coraz większą otwartość na wzajemną współpracę, co dobrze rokuje – mówi Piotr Rybicki, ekspert portalu NadzorKorporacyjny.pl.

Ważna edukacja

W ubiegłym roku rady nadzorcze otrzymały nowe narzędzia wynikające z nowelizacji kodeksu spółek handlowych, co w praktyce przekłada się na większe możliwości faktycznego nadzoru z ich strony. Jednak nadzór to nie tylko wypełnienie wymogów wynikających czy to z kodeksu spółek handlowych, czy z innych regulacji, jak choćby ustawy o biegłych rewidentach. Potwierdza to praktyka: nie ma możliwości sprawowania faktycznego nadzoru bez zaangażowania wszystkich trzech szczebli: akcjonariuszy, rad nadzorczych i zarządów.

W ostatnich latach globalnym rynkiem finansowym wstrząsnęło wiele afer gospodarczych, co zrodziło pytania o kwestię odpowiedzialności audytorów i nadzoru w spółkach. Eksperci podkreślają, że profesjonalna rada nadzorcza i dobry audyt minimalizują ryzyko nadużyć, ale nigdy ich w 100 proc. nie wykluczają.

– Jako praktyk w radach nadzorczych doskonale sobie zdaję sprawę, że jeżeli zarząd będzie chciał coś przede mną ukryć, to żadna rada nadzorcza, nawet najlepsza na świecie, i żaden audytor nie jest w stanie tego zauważyć – podkreśla Rybicki. Jego zdaniem zamiast skupiać się na szukaniu winnych, powinniśmy się zastanawiać, jak zapobiegać takim sytuacjom.

– Często czytamy, że kara nałożona na konkretne osoby ma charakter prewencyjny. Nie ma takiego charakteru. Dużo lepszy efekt dałyby działania edukacyjne i wsparcie dla rad nadzorczych i audytorów. I taki mam apel ze swoje strony: edukujmy – podkreśla.

Rzut oka na rynek

Wynagrodzenie członków RN rośnie, ale nadal jest na stosunkowo niskim poziomie. Według raportu firmy Sedlak & Sedlak w spółkach giełdowych w 2021 r. wyniosło 50 tys. brutto rocznie. Biorąc pod uwagę rosnącą odpowiedzialność, nie jest to kwota, która zachęca praktyków i profesjonalistów do zasiadania w radach nadzorczych. Co ciekawe, nadal można spotkać przypadki braku wynagrodzenia dla rady nadzorczej.

Prawie 86 proc. członków rad nadzorczych zasiada tylko w jednej radzie – wynika z danych publikowanych przez NadzórKorporacjny.pl. Model dualistyczny (tj. zarząd i rada nadzorcza jako odrębne organy), a także niskie wynagrodzenia wskazują, że zasiadanie w jednej radzie nie może być sposobem na funkcjonowanie profesjonalnego członka rady.

– Za optymalne uważa się wynagrodzenie w RN stanowiące 1/6 – 1/10 wynagrodzenia zarządu. Oznacza to, że aby móc mówić o profesjonalizacji, potrzeba być więcej niż w  jednej radzie – wylicza Rybicki. Tymczasem tylko 5 proc. członków RN zasiada w co najmniej trzech radach.

Niestety, niekiedy stanowisko w radzie traktowane jest jako „łup” i niejako „prezent” dla osoby powołanej.

– To zjawisko znane od wielu lat i nadal powszechnie występujące. Niestety, nie sprzyja to profesjonalizacji w radach nadzorczych, co jeszcze potęguje bardzo negatywny wydźwięk takich zachowań – podsumowuje Rybicki.